Dżem z dyni i pomarańczy

Wczoraj zrobiłam w kuchni trzy cudeńka! Naprawdę mówię Wam, mówię cudeńka, ponieważ, pierwszy raz odważyłam się spróbować, za to się zabrać.

Więc po pierwsze dżem z dyni i pomarańczy.
Wyszedł według mojej rodzinki super, do naleśników i nie tylko (w zimie przetestujemy, do czego jeszcze).
Jak go robiłam prosto:
1. Dynię wydrążyłam, obrałam ze skórki, pokroiłam do garnka na kawałki i zaczęła się gotować, gotować, gotować.
2. Po 2-3 godzinach dodałam cukier – wg smaku (ponieważ, u mnie było około 3 kg dyni dodałam ok. kilograma – później spróbowałam i dodałam, jeszcze ok. 0,5 kg).
3. Pomarańcze 4 szt. wyparzyłam, sok wycisnęłam do gotującej się dyni (na małym ogniu), skórki drobno pokroiłam i oczywiście wrzuciłam do gotującej się dyni.
Wszystko gotowało się ok. 2 godz, na małym ogniu, po czym wyłączyłam, bo było późno (ok.1 w nocy).
4. Rano włączyłam znowu, ale niestety skórki dawały się we znaki, czyli były za twarde, więc użyłam blendera i trochę zmiksowałam. Strzał w dziesiątkę!!! Eureka!!
Wszystko gotowałam na małym ogniu, jeszcze z 3 godziny.
5. Następnie umieściłam w słoikach.
6. Słoiki pasteryzowałam 20 minut.
Mam nadzieję, że będzie pyszne.
Ps. Trochę zostawiłam dla spróbowania – rodzinka, nie mogła się oprzeć!!!
Polecam serdecznie.
Próbujcie i piszcie, czy dobre.
Jak wydrążałam dynię, to zostawiłam pestki do wyschnięcia (pierwszy raz, bo zawsze te ze sklepu lepsze;)), chyba nie wyschnął, bo połowa została skonsumowana.
Ale kto powiedział, że wszystko ma być na zimę?
Ważne, że smakuje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *